21 listopada – Dzień Życzliwości

21 listopada obchodzony jest na świecie Dzień Życzliwości. W tempie naszego życia, obowiązków, walki o przetrwanie trzeba przypomnieć sobie, że istnieje jeszcze coś takiego jak życzliwość. Czy człowiek, któremu nie brakuje ani ogłady, ani kontaktu z kulturą potrzebuje mówienia o życzliwości. Zdecydowanie tak. Żyjemy dziś w świecie, gdzie często spotykamy się z brakiem szacunku, taktu i życzliwości, często ze strony osób, zajmujących wysoka pozycję społeczną. Osoby piastujące wysokie stanowiska, politycy, władza, to ludzie, którzy wywyższają się nad innych. Dzień Życzliwości ma przypomnieć nam, iż na co dzień brakuje empatii i współczucia.

Dobrobyt, a nawet już jego pragnienie może człowieka zmienić. Na każdym kroku spotykamy tzw. wyścig szczurów, gdzie człowiek przyjmuje zasadę „po trupach do celu” – pozbawia nas takich właśnie cech jak: życzliwość, współodczuwanie, wrażliwość na potrzeby innych, chęć poświęcenia czasu dla drugiego.

„Szczęście ludzkie” zarówno w życiu prywatnym, jak i publicznym, polega głównie na możliwie największym wzroście uczuć życzliwości, które gdy się ich doświadcza, dają najwięcej słodyczy, tylko też one mogą równocześnie zawładnąć sercami wszystkich ludzi – mówił August Comte.

Zatem prawdziwą i jedyną przyczyną ludzkiej życzliwości powinna być bezinteresowność i miłość. Powinniśmy być szczęśliwi nie ze względu na siebie samych,
ale ze względu na drugiego człowieka. Życzliwość może być także wykorzystywana w zły sposób, dla własnych potrzeb. Potrafimy być życzliwi z egoistycznych pobudek.
Nie wystarczy tylko mówić o miłości. Ale to trzeba przyznać, wychodzi nam nieomal perfekcyjnie. Miłość nie akceptuje samych deklaracji – akceptuje za to czyny, ona wręcz kocha się w czynach. I to musimy przyznać nie jest to łatwe i proste.

Aby być życzliwym o dobrym nie trzeba wielkich akcji charytatywnych – wystarczy być dobrym na co dzień, a nie od święta.

Skalbmierz, 17 listopada 2013 rok                                                                                                            Ks. Marian Fatyga