Felietony Ks. M. Fatygi

Próba ognia – 4 maja Dzień Strażaka

Początek maja i kwiecień dla strażaków w  tym roku epidemii to szczególnie trudny czas .Do codziennej służby doszła troska o bezpieczeństwo i zdrowie ludzi. To oni rozwożą maseczki,transportują konieczną żywność, ostrzegają przed niebezpieczeństwem. W sytuacji ogromnej suszy , zagrożenia pożarowego potrzeba naszej odpowiedzialności. Wszystkim strażakom poświęcam te słowa , dziękując za ich oddanie dla drugiego człowieka.

Każdego dnia, w różnych zakątkach kraju ktoś staje w obliczu niebezpieczeństwa utraty życia, zdrowia, bądź mienia. Do niesienia pomocy w tych trudnych sytuacjach powołani są strażacy, których praca jest służbą człowiekowi w potrzebie. To niezwykle szlachetne i ryzykowne zadanie. Wymaga podejmowania błyskotliwych i odpowiedzialnych decyzji w ekstremalnych okolicznościach.

Liturgiczne wspomnienie św. Floriana, patrona strażaków, przypada 4 maja. W tym roku przypadła ta uroczystość w sobotę. Wczoraj strażacy, hutnicy, kominiarze, garncarze w szczególny sposób obchodzili swoje święto, ponieważ św. Florian to ich patron.

Obchodząc Dzień Strażaka modlimy się za ludzi zawodowo i ochotniczo niosących pomoc ofiarom pożarów, wypadków i kataklizmów. Za wstawiennictwem św. Floriana – patrona strażaków, prosimy Boga o opiekę nad ludźmi, którzy stale narażają się na niebezpieczeństwa.

Żył w latach 250-304. Jest świętym Kościoła Katolickiego. Jego życie przypadło na okres prześladowań chrześcijan. W młodym wieku został powołany do armii cesarza rzymskiego Dioklecjana. W roku 304 ujął się za prześladowanymi legionistami chrześcijańskimi, za co został skazany na śmierć.  4 maja 304 roku poniósł śmierć męczeńską w nurtach rzeki Enns na terenie dzisiejszej Austrii. Według tradycji ciało Floriana odnalazła wdowa Waleria. Nad jego grobem z czasem wybudowano kościół i klasztor ojców Benedyktynów.  W roku 1184 Idzi, biskup Modeny na prośbę księcia Kazimierza Sprawiedliwego, sprowadził relikwie św. Floriana do Krakowa. W dzielnicy Krakowa Kleparz znajduje się kościół pod wezwaniem św. Floriana, fundacji biskupa krakowskiego Getki, gdzie według legendy zatrzymały się konie wiozące relikwie świętego na Wawel. Konie tak długo nie chciały się ruszyć z miejsca, aż zadecydowano o wybudowaniu świątyni. 

Św. Florian w ikonografii przedstawiany jest najczęściej w stroju rzymskiego oficera z naczyniem z wodą do gaszenia ognia lub wprost gaszącego pożar.

Taką odwagą i konsekwencją jaką żył św. Florian muszą wykazywać się strażacy narażając swoje życie dla innych. Św. Floriana  obrali sobie na patrona ludzie trudnej posługi i wielkiej odwagi jakimi są strażacy.

W dniu ich patronalnego święta chylimy czoło przed wszystkimi strażakami, którzy dziś pod hasłem: „Bogu na chwałę – ludziom na ratunek!” czuwają nad życiem i mieniem ludzkim.

W dobie dzisiejszego rozwoju cywilizacji widzimy ich nie tylko przy pożarach, ale podczas wypadków, klęsk  żywiołowych, pełnią honorową służbę podczas uroczystości patriotycznych i religijnych.  Niech św. Florian ma ich wszystkich w swej pieczy.    

Skalbmierz, 3 maja 2020 rok

Ks. Marian Fatyga

26 marca – Dzień Modlitw za Więźniów

Dzień Modlitw za Więźniów został ustanowiony podczas ostatniego zebrania plenarnego biskupów. Będzie od tego roku obchodzony w liturgiczne wspomnienie Dobrego Łotra, 26 marca.

Podczas 347. Zebrania Plenarnego Episkopatu, które obradowało w Warszawie w dniach 10-11 marca br., biskupi podjęli decyzję o ustanowieniu Dnia Modlitw za Więźniów. O ustanowienie takiego dnia zabiegało Stowarzyszenie Ewangelicznej Pomocy Więźniom „Bractwo Więzienne” wraz ze swym założycielem ks. Janem Sikorskim oraz naczelny kapelan więziennictwa ks. Paweł Wojtas.

Począwszy od tego roku, Dzień Modlitw za Więźniów przypadać będzie w liturgiczne wspomnienie Dobrego Łotra – 26 marca. Ukrzyżowany razem z Chrystusem, wyraził on żal za swoje grzechy, a Jezus zapowiedział mu, że będzie w raju. Dobry Łotr, według apokryfów noszący imię Dyzmas, jest symbolem Bożego Miłosierdzia; pokazuje, że nawet w ostatniej chwili życia można jeszcze powrócić do Boga. „Jesteście skazani, to prawda, ale nie potępieni. Każdy z was może zostać przy pomocy łaski Bożej – świętym” – te słowa wypowiedział do osadzonych w Zakładzie Karnym w Płocku Jan Paweł II w 1991 roku. Te słowa streszczają także zadanie członków Stowarzyszenia „Bractwo Więzienne”, którzy posługując w aresztach i więzieniach starają się widzieć w każdym skazanym człowieka powołanego przez Boga do świętości.

Ideą ustanowienia Dnia Modlitw za Więźniów jest potrzeba ogarnięcia modlitwą zwłaszcza tych więźniów, którzy trwają daleko od Boga, nie widzą sensu nawrócenia lub którym brakuje nadziei w Boże Miłosierdzie. – Oni szczególnie potrzebują modlitwy Kościoła – podkreśla Anna Stranz z bydgoskiego oddziału „Bractwa Więziennego”.

    Człowiek szybko przyzwyczaja się do zła, do łamania zasad Dekalogu, prawa, bo często wydaje mu się ono być wygodne. Zło jest bardziej atrakcyjne, niż dobro. Ludzie podlegają zniewoleniu zewnętrznemu i wewnętrznemu. Z wielu filmów, literatury, czy zwiedzając stare więzienia możemy przerazić się tym, w jakich warunkach więźniowie byli kiedyś przetrzymywani. Z reguły ciemne, zimne cele, bardzo surowe warunki, wręcz wyniszczające człowieka, ciężka praca fizyczna – tak było kiedyś. A jak wygląda współczesne życie więźnia? Dziś są ciepłe cele, wysoka stawka dziennego wyżywienia. Dla wielu osób to luksus. Możemy buntować się, że więźniom żyje się o wiele lepiej, niż uczciwie pracującym na wolności. Oczywiście nie chodzi o to, by traktować więźniów w sposób nieludzki, bo każdemu należy się godne traktowanie. Natomiast potrzeba rozsądku i roztropności w traktowaniu tych, którzy dopuścili się licznych przestępstw.

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko w szczególny sposób nawoływał w swoich kazaniach, że prawdziwe zniewolenie to zniewolenie naszej duszy i umysłu. Zło zamyka człowieka i czyni jego duszę więzieniem.

Niech te kilka zdań refleksji pobudzi nas do pamięci o tych, którzy odbywają karę więzienia, a równocześnie niech będzie zachętą dla wszystkich czytelników, byśmy się nie dali zniewolić otaczającemu nas złu.

Skalbmierz, 29 marca 2020 rok

Ks. Marian Fatyga

Post , który otwiera serce

Wysyłając Izraelitów pod wodzą Jozuego na podbój Ziemi Obiecanej, Bóg polecił im, aby byli mężni i mocni. Dał im wyraźnie do zrozumienia, że w prawdzie daje im tę ziemię na własność, ale oczekuje, że i oni sami przyczynią się do jej zdobycia. Tylko współpracując z Bogiem, będą mogli posiąść obiecane im dziedzictwo.

         Każdy z nas chcąc doświadczyć wolności wysłużonej przez Jezusa na krzyżu, musi być mężny i mocny. Jezus odniósł już zwycięstwo nad grzechem. Stanie się ono naszym udziałem przez niezachwianą wiarę w Niego. Jeśli będziemy trwać przy Nim w posłuszeństwie, łaska zbawienia popłynie do naszych serc niczym rwąca rzeka.

          Mówi się, że stare grzechy rzucają długie cienie. To prawda. Nawet wtedy, gdy słyszymy słowo „ przebaczam „ , boimy się, że ktoś, kto przebaczył, wróci do tego i wypomni ów grzech, kiedy kolejny raz go zawiedziemy, albo kiedy będzie to dla niego wygodne… Tacy już jesteśmy.

           Prorok Micheasz mówi: „Bóg zetrze nasze nieprawości i wrzuci w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy”. Nie będzie do nich wracał ani nam ich wypominał, tak jak miłosierny ojciec nie wypomina synowi marnotrawnemu ani jednego czynu z jego grzesznego życia. Kiedy przychodzimy do sakramentu pojednania, Bóg uwalnia nas z grzechów. Nikną one jak niepotrzebny balast w odmętach morskich. Zapadają w głębiny Bożego miłosierdzia jak kamień w wodę. Dlatego tak ważny jest dla nas sakrament pojednania. Kiedy zwracamy się do Boga wyznając nasze grzechy, On obmywa nas i umacnia w drodze do „Ziemi Obiecanej”, którą nam daję. Korzystajmy z tego daru w tym czasie  Wielkiego Postu , który rozpoczynamy 26 lutego w środę popielcową  posypaniem głowy popiołem .

Skalbmierz, 23 lutego 2020 rok

Ks. Marian Fatyga

Dzień św. Walentego

Walentynki przyjęły się w Polsce dopiero w ostatnich latach, ale mają już wielu zwolenników, zwłaszcza wśród młodzieży. Cieszą się nimi przede wszystkim producenci pamiątek, kosmetyków, konfekcji, właściciele kwiaciarni, cukierni i jubilerzy. Specjalna walentynkowa oferta, każdego roku zapewnia im niemałe zyski. Dla jednych obchody walentynek to świetna okazja do zamanifestowania swoich uczuć, inni widzą w tym całym zamieszaniu kolejny chwyt marketingowy. Zapewne są też i tacy, którzy w tych okolicznościach chcą odczytywać Boże znaki, zgodnie ze swoim chrześcijańskim powołaniem. 

            W tradycji polskiej św. Walenty był patronem chorych i ich opiekunem w czasie zarazy, osób chorych psychicznie, nerwowo, chorych na padaczkę. Jeszcze w pierwszej połowie XX w., głównie na Kurpiach, odbywały się uroczystości w intencji chorych.

            W obchodach walentynek europejskich najważniejsze są okolicznościowe kartki z serdecznym pozdrowieniem lub wyznaniem miłosnym, adresowane do miłych i drogich sercu osób. Według legendy zwyczaj ten zapoczątkował sam. Św. Walenty, który osadzony w więziennej celi wzruszył się prośbami swego dozorcy, ojca niewidomej córki, i przywrócił wzrok ślepej dziewczynie. Legenda mówi dalej, że gdy prowadzono go na ścięcie, przesłał jej list pełen otuchy i błogosławieństw podpisany: „Od Twojego Walentego”.

            Także i w Polsce przyjęły się te, rodem z Zachodu, wesołe walentynkowe obchody, a wraz z nimi coroczna ekspansja kartek.

Ludzka miłość jest bardzo często zawodna i ulotna. Zakochanie może być jedynie wstępem do wielkiej miłości. Ona wymaga ciągłej pracy i poświęceń. Z czasem odkrywamy, że największym szczęściem jest obdarowywanie drugiej osoby. Dlatego nie dajmy sobie wmówić, iż miłość może przeminąć. To oznaczałoby, iż zatrzymaliśmy na poziomie uczuć. To Pan Bóg powołuje nas do miłości. Z niej wszystko bierze swój początek i do niej pragnie zmierzać. Niech te myśli towarzyszą nam w walentynkowy wieczór.

Skalbmierz, 16 lutego 2020 rok

Ks. Marian Fatyga

Światowy Dzień Chorego

11 lutego obchodzimy w Kościele katolickim Światowy Dzień Chorego. W naszym świecie liczą się przede wszystkim jednostki najsilniejsze, które sobie radzą w życiu bez niczyjej pomocy – często ludzi chorych i niepełnosprawnych odrzuca się lub eliminuje z życia.

Nasza chrześcijańska wrażliwość w szczególny sposób winna być ukierunkowana na osoby chore, niepełnosprawne. Nikogo nie można traktować jak jakiejś zbędnej rzeczy, z którą jest tylko kłopot, a już szczególnie tych, którzy są chorzy i potrzebują pomocy. Św. Jan Paweł II tak wołał podczas Światowego Dnia Chorego 11 lutego 1994 roku: „Na wzór dobrego Samarytanina pomagacie i służycie chorym i cierpiącym, szanując  w nich godność osoby, a oczami wiary dostrzegając  w nich obecność Jezusa cierpiącego. Strzeżcie się obojętności, która może wynikać z przyzwyczajenia. Odnawiajcie codziennie postanowienie bycia braćmi i siostrami wszystkich bez żadnej różnicy. Swoją niezastąpioną praca zawodową, wykonywaną w ramach dobrze zorganizowanych struktur wkładajcie serce, które jedynie jest zdolne nadać im ludzkie oblicze”. Każdy z nas zatem winien traktować każdą osobę z godnością. Postawmy sobie pytanie czy potrafię dostrzec godność osoby niepełnosprawnej, upośledzonej. Przykazanie miłości oznacza szacunek dla drugiej osoby.

Dziś kiedy Służba Zdrowia przeżywa wielki kryzys finansowy i moralny, a brak należytego finansowania tłumaczony jest kryzysem gospodarczym, i limitami budżetowymi. Jakie by te argumenty nie były, żaden z nich nie jest ważniejszy od argumentu dostrzegania w drugim osoby ludzkiej. Światowy Dzień Chorego szczególnie ma zwrócić uwagę na dostrzeganie człowieczeństwa w człowieku. Bo najważniejsza wartością jest wartość życia ludzkiego i wartość każdej osoby jako takiej, nie ważne czy jest w pełni zdrowa czy też nie. Potrzeba wzajemnego szacunku realizuje się najpiękniej w przykazaniu miłości Boga i bliźniego.

Skalbmierz, 9 lutego 2020 rok

Ks. Marian Fatyga

Ludzie poświęceni Bogu

Każdy człowiek ma jakieś szczególne talenty i umiejętności. Każdy ma na świecie swoje miejsce i szczególne zadanie, którego nikt za niego nie wykona. Każde powołanie jest tą szczególną drogą realizacji siebie, które daje prawdziwe szczęście i poczucie spełnienia.

2 lutego obchodzimy w Kościele święto Ofiarowania Pańskiego. Nieprzypadkowo zostało ono połączone z Dniem Życia Konsekrowanego. Tak jak Józef i Maryja przyszli do świątyni, by ofiarować Jezusa, tak wierni ofiarowują Bogu swoje życie na wyłączność w różnych formach życia konsekrowanego: od zakonów kontemplacyjnych przez zgromadzenia czynne, stowarzyszenia życia apostolskiego, aż po instytuty świeckie. Siostry i bracia zakonni, świeccy, wdowy, a także niektóre małżeństwa decydują się na życie całkowicie zgodne z radykalizmie ewangelii i całkowite, wyłączne oddanie się Bogu.  

My współcześni nie rozumiemy kontemplacji i zamknięcia się przed światem dla Boga. W wielu częściach świata osoby konsekrowane stają się ofiarami krwawych prześladowań. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielkie są zasługi osób konsekrowanych, nie widzimy ich aktywności, bo często są one zamknięte za klauzurą lub modlą się w ukryciu.

W środowiskach w których żyjemy, spotykamy ludzi w habitach, sutannach, którzy złożyli dar ze swojego życia Chrystusowi. Osoby składające śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa podążają za sowim Mistrzem – Jezusem Chrystusem. To zakonnicy i zakonnice prowadza wiele ochronek, przedszkoli, szkół. Zajmują się chorymi, upośledzonymi, niepełnosprawnymi.

W  święto Ofiarowania, przynosimy do naszych kościołów świece, zwane potocznie gromnicami. Światło gromnicy, trzymanej w reku przypomina początek naszego życia, naszego chrztu , gdy płonęła świeca zapowiadała kres i śmierć.

Kiedy widzimy zakonników, na ulicy, sklepie, w autobusie, wspierajmy ich zawsze uśmiechem, życzliwością, dobrym słowem. To pan Bóg posyła nam te osoby, by przypominały nam o rzeczywistości nieba.

Skalbmierz, 2 lutego 2020 rok

Ks. Marian Fatyga

Bohaterscy powstańcy

„Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w i wielkiej będzie wierny, a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie” (Ewangelia Łukasza 16,10).

            22 stycznia przypada 157 rocznica wybuchu Powstania Styczniowego. Pochylmy się zatem nad trudną historią naszej Ojczyzny. Naród Polski uciskany przez zaborców zdecydował się na radykalną i ryzykowna próbę wyrwania się z niewoli. Jak wiemy krok ten był tragiczny w skutkach. Powstanie upadło po ponad roku. Tysiące Polaków zginęło, albo zostało zesłanych na Syberię. Kraj ogarnęła fala represji. Ten zryw narodowy może być z wielu punktów widzenia różnie oceniany. Przyjrzyjmy się postawie powstańców. Mieli odwagę, która sprawiła, że mimo wielkiego ryzyka porażki, śmierci, ciężkich konsekwencji zdecydowali się na walkę. Prawdopodobnie wszyscy czasem się boimy, to ludzka cecha. Odwaga jednak wcale nie polega na nie odczuwaniu strachu, ale na działaniu pomimo niego jeżeli sprawa jest tego warta. Powstańcy pragnęli żyć w wolnym kraju i chcieli tego dla potomnych, podjęli więc decyzję o walce o niepodległość. 

Odwaga jest działaniem pomimo strachu. Bierzmy i my z nich przykład. Nie poddawajmy się zniechęceniom, kalkulacjom, lenistwu, ale walczmy w naszym życiu o to, co naprawdę cenne: o nasze rodziny, nasze przyjaźnie, prawdę, uczciwość i wolność. Są to decyzje, które musimy podejmować każdego dnia. Najczęściej nie dotyczą spraw wielkiej wagi, ale są miernikiem tego jak możemy zachować się w sytuacjach naprawdę trudnych. Postawa w małych sprawach ma znaczenie.

Skalbmierz, 26 stycznia 2020 rok                                           ks. Marian Fatyga

Nie ma jak u babci i u dziadka

Świętujemy, mam nadzieję, że często śpiewamy kolędy, nie tylko ich słuchamy. Wiele rozmawiamy, bo to przecież czas świątecznych spotkań. Niebawem pierwszy miesiąc nowego roku będzie za nami. Trwa czas kolędowania. Dzieci i młodzież oczekują na upragnione ferie zimowe. Obchodziliśmy Dzień Babci i Dzień Dziadka. Nasze Kochane babcie i dziadkowie to skarby dla wnuków i dzieci. Niezastąpieni na każdy dzień, na dobrą i złą pogodę, wprowadzają w świat bajek, uczą pacierza, zaprowadzają do przedszkola, upieką tort na urodziny. To oni z niewielkiej renty czy emerytury utrzymują bezrobotne dzieci, dzieląc się wdowim groszem, żyją życiem wnuków, nie mają czasu dla siebie. Rodzice małych wnuków wyczerpani przez cały tydzień obowiązkami i pracą, chętnie podrzucają swoje dzieci dziadkom na sobotę i niedziele. Jak deszcz na pustyni wybawieniem dla rodziców bywa propozycja zaufanych dziadków lub chrzestnych, którzy na parę dni chcą zaopiekować się maluchami lub wybiorą się gdzieś z nastolatkami. Nieustanna gotowość pomocy i służby dla umęczonych rodziców jest wielkim darem.

Dziadkowie i babcie wprowadzają nas w świat głębokich, ponadczasowych i religijnych wartości. Ich wieloletnie doświadczenia pozwalają patrzeć na obecne wydarzenia z nieco innej, namaszczonej czasem perspektywy. Refleksja oparta na świadomym dotykaniu celu ludzkiego życia, stanowi podstawę pedagogiki, mającej pozytywny wpływ na kształtowanie sumień dorastającego pokolenia.

W rozmowie z dobrym doradcą, jakim często są nasi dziadkowie, można uporządkować myśli, sprecyzować zadania. Dzięki ich zachętom lub ostrzeżeniom możemy uzyskać pewność decyzji. Zaufani doradcy potrafią dostrzec bardziej dokładnie i obiektywnie szczegóły, które należałoby uwzględnić, ponieważ oceniają sytuację chłodnym okiem. Dobry doradca to dobry prezent dla wnuków. Spokój, który płynie od dziadków przyciąga rodzinę i wnuków. Drogie babcie, drodzy dziadkowie żyjcie jak najdłużej pośród sowich dzieci i wnuków.

Skalbmierz, 19 stycznia 2020 rok Ks. Marian Fatyga

Klimat polskich kolęd

Prawie wszyscy o tym wiedzą, że polskie kolędy są najpiękniejsze pod względem treści i melodii. W porównaniu z innymi narodami mamy najwięcej kolęd. Są one głęboko zakorzenione w polskie zwyczaje bożonarodzeniowe, zawierają w sobie również głębię teologiczną. W kolędach podkreślone są trzy zasadnicze fakty. Jezus jest prawdziwym Bogiem, jest prawdziwym człowiekiem, jego matką jest Maryja Dziewica. Kolędy stanowią cenny skarb w naszym dziedzictwie kulturowym. W okresie Bożego Narodzenia, w wieczór wigilijny, śpiewane aż do 2 lutego, radują serca Polaków, pogłębiają więź rodzinną i narodową.

Pod koniec XVI wieku rozwinął się zwyczaj odwiedzania domów ze śpiewem kolęd i pastorałek. Wielu Polaków wyjeżdżając z naszego kraju na obcej ziemi budowali więzi między innymi przez pieśń kolędową. Podnosiła ich ona na duchu, żywiła nadzieje. Tak było na rozległych równinach Sybiru i w każdym zakątku świata. Wielkim sentymentem i wzruszeniem napełniają nas choćby takie kolędy jak: „Dzisiaj w Betlejem”, „Pójdźmy wszyscy do stajenki” czy „Wśród nocnej ciszy”.

Spotykając się w styczniowe wieczory, próbujmy kontynuować tradycję naszych pradziadów, śpiewając kolędy. Winniśmy śpiewać kolędy w naszych mieszkaniach, wspólnie w rodzinach. Nie możemy zadawalać się słuchaniem tylko kolęd, nadawanych przez radio czy telewizję. Może w wielu naszych miejscowościach wędrują jeszcze kolędnicy, odwiedzając nasze domostwa. Poświęćmy im chwile czasu, by wspólnie pośpiewać. Zachęcam, by czas świąteczny był okazją do budowania więzi również przez wspólny śpiew kolęd.

Skalbmierz, 12 stycznia 2020 rok Ks. Marian Fatyga

Orszak Trzech Króli

Święta, święta i po świętach. Za nami Sylwester, huczne witanie nowego czasu. Wchodząc w nowe zadajemy pytanie, co przyniesie, czym zaskoczy, jakie marzenie spełni.

Wielu młodych spotkało się we Wrocławiu na corocznej Pielgrzymce Młodych zorganizowanej przez Wspólnotę Braci z Taize. Stawiali pytania o przyszłość chrześcijaństwa, Kościoła katolickiego, religii.

Przed dwoma zaledwie tygodniami, byliśmy świadkami urodzin odwiedzin pasterzy u małego Jezusa. Dziś przychodzą do Niego mędrcy i królowie z dalekich krajów. To zastanawiające, że i pasterze i królowie dowiadują się o narodzinach Zbawiciela poprzez znaki na niebie. Pasterzy opromieniła jasność z nieba, a boscy posłańcy ogłaszają im radosną nowinę o narodzinach Jezusa. Mędrcy podążyli za niezwykłą gwiazdą przewodniczką. Pasterze i mędrcy ze Wchodu mogą być dla nas znakiem chrześcijaństwa bez granic. 6 stycznia w Kościele katolickim obchodzimy Uroczystość Objawienia Pańskiego. Pasterze i królowie mogą być dla nas znakiem naszej drogi wiary i szukania Boga.

W naszych kościelnych szopkach w uroczystość Trzech Króli pojawiły się nowe postacie. W tradycji nazwani jako Kacper, Melchior i Baltazar. Złożyli Jezusowi symboliczne dary: złoto, kadzidło i mirrę. Z uroczystością Trzech Króli związany jest zwyczaj poświęcenia kredy, którą czynimy napis nad drzwiami naszych domów, kreśląc pierwsze litery trzech mędrców i wpisując aktualny rok jako znak, że tu mieszka rodzinna chrześcijańska.

Miesiąc styczeń to czas wizyt duszpasterskich, tzw. „kolędy”. Wizyty kolędników misyjnych,wspólnego kolędowania ,czas karnawału, zabaw.

Zachęcam więc, by w postanowieniach na 2020 rok dopisać: trzeba umieć radować się nawet zwykłymi, małymi sprawami. Stosując taką praktykę, możemy zawsze i wszędzie choć trochę być szczęśliwymi. Na tym polega siła chrześcijaństwa,  aby każdego dnia odkrywać w sobie Zmartwychwstałego Chrystusa i dzielić się nim z innymi. To moje życzenia dla wszystkich Czytelników na Nowy Rok.

Skalbmierz, 5 stycznia 2020 rok Ks. Marian Fatyga